Pełna narracja sprawy została odtworzona poniżej z pliku artykułu projektu, bez skracania ani redakcyjnej przebudowy.

Gdy egzekwowanie orzeczeń zawodzi w Unii Europejskiej: ośmioletnia sprawa transgraniczna bez rozstrzygnięcia

Wprowadzenie

Jest to transgraniczna sprawa rodzinna i egzekucyjna pomiędzy dwoma państwami członkowskimi Unii Europejskiej — Hiszpanią i Rumunią — która od ponad ośmiu lat pozostaje w praktyce nierozwiązana.

Nie jest to sprawa dotycząca braku orzeczeń sądowych. Jest to sprawa o tym, co dzieje się wtedy, gdy orzeczenia sądowe istnieją, środki prawne są wielokrotnie wykorzystywane, uruchamiane są mechanizmy międzynarodowe, a mimo to do wykonania orzeczeń nadal nie dochodzi.

W obu jurysdykcjach sprawa doprowadziła do wyjątkowo dużej liczby postępowań, obejmujących egzekucję w trybie konwencji haskiej, równoległe postępowania rozwodowe i dotyczące pieczy nad dziećmi, postępowania o uznanie orzeczeń, postępowania dotyczące kar pieniężnych, postępowania karne oraz dwie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Główne zagadnienie jest proste:

istnieją prawomocne orzeczenia sądowe, ale nie doprowadziły one do skutecznego praktycznego rezultatu w Unii Europejskiej.

Sprawa wewnątrz Unii Europejskiej

Gdy sprawa się rozpoczęła, Hiszpania i Rumunia były już państwami członkowskimi UE odpowiednio od ponad 30 i 10 lat, czyli przez okres, w którym obywatele mogli zasadnie oczekiwać skutecznej współpracy sądowej między tymi państwami.

Jako taka, sprawa mieści się w środowisku prawnym zbudowanym na wzajemnym zaufaniu, współpracy sądowej i transgranicznym uznawaniu orzeczeń dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej.

Co do zasady, ramy te powinny zapobiegać rozdrobnieniu sprawy rodzinnej lub jej faktycznemu zagubieniu pomiędzy jurysdykcjami; w praktyce jednak ciężar dochodzenia, podtrzymywania i wielokrotnego ponawiania działań egzekucyjnych spadł niemal w całości na rodzica pozostawionego w państwie zwykłego pobytu.

Ta sprawa pokazuje, w jaki sposób orzeczenie nakazujące powrót dzieci, późniejsze orzeczenie dotyczące pieczy, powtarzane próby egzekucji oraz postępowania w zakresie praw człowieka mogą nadal nie doprowadzić do przywrócenia życia rodzinnego, jeżeli organy nie działają skutecznie i w sposób skoordynowany.

Pierwotne orzeczenie o powrocie w trybie konwencji haskiej

Centralnym elementem sprawy jest orzeczenie nakazujące powrót wydane w Rumunii w styczniu 2019 r. na podstawie Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę, po ustaleniach dotyczących międzynarodowego wywiezienia dzieci z ich miejsca zwykłego pobytu w Hiszpanii.

Orzeczenie to powinno było uruchomić pilną i skuteczną egzekucję.

Zamiast tego postępowanie egzekucyjne pozostało nieskuteczne i, paradoksalnie, wywołało skutki, które przez ponad osiem lat podważały przywrócenie życia rodzinnego.

W latach 2020-2023 Europejski Trybunał Praw Człowieka zbadał wcześniejszy etap sprawy i stwierdził naruszenie art. 8 Konwencji z powodu niewykonania orzeczenia nakazującego powrót.

Trybunał odnotował, że powrót dzieci do Hiszpanii został nakazany w styczniu 2019 r., a mimo to pozostawał niewykonany co najmniej do marca 2023 r., pomimo aktywnych działań egzekucyjnych podejmowanych przez ojca.

Ten pierwszy wyrok ETPCz nie przyniósł jednak dotychczas żadnego praktycznego środka zaradczego: orzeczenie o powrocie pozostaje niewykonane i nie podjęto żadnych skutecznych działań w celu przywrócenia kontaktu lub nadania mu praktycznego skutku.

Trwające postępowanie strasburskie

Druga skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka znajduje się obecnie na końcowym etapie i oczekuje na wyrok.

Dotyczy ona między innymi kontynuacji tego samego braku wykonania po pierwszym wyroku, długości postępowań, nieprzywrócenia życia rodzinnego oraz braku skutecznych środków prawnych.

Praktyczny problem polega na tym, że pierwszy wyrok ETPCz potwierdził naruszenie, ale nie doprowadził do żadnego nowego działania w postępowaniu egzekucyjnym dotyczącym orzeczenia o powrocie z 2019 r.

Paradoksalnie, nawet wykonanie tego pierwszego wyroku ETPCz pozostaje nierozwiązane, mimo że znajduje się pod aktywnym nadzorem Komitetu Ministrów.

Od tego czasu pierwotne orzeczenie o powrocie pozostaje niewykonane, mechanizm kar pieniężnych zawiódł w praktyce, późniejsze hiszpańskie orzeczenie dotyczące pieczy otworzyło drugą, lecz zablokowaną ścieżkę egzekucyjną, a żadna rzeczywista relacja rodzic-dziecko nie została przywrócona.

Kontakt na poziomie UE

Oprócz postępowań krajowych i postępowań strasburskich rodzic pozostawiony w państwie zwykłego pobytu nawiązał kontakt z biurem Koordynatora Parlamentu Europejskiego ds. Praw Dziecka.

Biuro to było historycznie znane jako Mediator Parlamentu Europejskiego do spraw międzynarodowego uprowadzenia dziecka przez rodzica, a jego obecny mandat nadal obejmuje kierowanie rodziców w transgranicznych sporach rodzinnych, w tym w sprawach uprowadzenia dziecka przez rodzica.

Doszło do wstępnej komunikacji i przekazano informacje o sprawie.

Nie przełożyło się to jednak na praktyczny postęp.

Nie oznacza to, że biuro to posiada uprawnienia sądowe lub egzekucyjne. Brak praktycznego rezultatu wzmacnia jednak szerszy problem: nawet gdy sprawa trafia do sądów krajowych, sądów międzynarodowych, organów egzekucyjnych oraz unijnych punktów kontaktowych szczególnie związanych z transgranicznym uprowadzeniem dziecka przez rodzica, praktyczna rzeczywistość może nadal pozostać bez zmian.

Jest to szczególnie uderzające w sprawie pomiędzy dwoma państwami członkowskimi UE, gdzie Rumunia była już częścią Unii od ponad dekady w chwili rozpoczęcia sprawy, a Parlament Europejski od 1987 r. pełnił wyspecjalizowaną rolę w odniesieniu do międzynarodowego uprowadzenia dziecka przez rodzica. Mimo to krytyczne niepowodzenia nadal pojawiają się w obszarze, który na papierze wydaje się silnie uregulowany na styku prawa cywilnego, współpracy sądowej i praw człowieka.

Sprawa ta pokazuje również, że transgraniczne uprowadzenie dziecka przez rodzica jest nie tylko problemem prawnym, lecz także problemem koordynacji. Gdy każda instytucja działa wyłącznie w wąskich ramach własnej procedury, odpowiedzialność ulega rozdrobnieniu, a życie rodzinne dziecka może zniknąć pomiędzy systemami, które formalnie wszystkie twierdzą, że je chronią.

Dwie ścieżki egzekucji, brak skutecznego rezultatu

Istnieją obecnie dwie odrębne ścieżki egzekucji.

Obie dotyczą ostatecznie tego samego praktycznego celu: powrotu dzieci do ich miejsca zwykłego pobytu w Hiszpanii oraz przywrócenia skutecznych praw rodzicielskich ojca.

Proceduralnie pozostają one jednak odrębne i nie mogą zostać po prostu połączone:

  • egzekucja pierwotnego orzeczenia o powrocie w trybie konwencji haskiej;
  • późniejsze postępowanie egzekucyjne oparte na hiszpańskim orzeczeniu rozwodowym i dotyczącym pieczy.

To rozdzielenie doprowadziło do głęboko problematycznego rezultatu.

Po pierwszym wyroku ETPCz w pierwotnym postępowaniu egzekucyjnym dotyczącym orzeczenia o powrocie z 2019 r. nie podjęto żadnych istotnych działań. Zamiast tego ojciec został zmuszony do rozpoczęcia od początku drugiego postępowania egzekucyjnego, opartego na późniejszym hiszpańskim orzeczeniu dotyczącym pieczy.

To drugie postępowanie nie wprowadziło żadnej realnej pilności, eskalacji ani mechanizmu naprawczego. Powtórzyło ten sam formalny schemat, który już wcześniej okazał się nieskuteczny, mimo lat wcześniejszego niewykonywania orzeczeń i mimo pierwszego wyroku ETPCz.

W praktyce druga ścieżka egzekucyjna nie naprawiła niepowodzenia pierwszej. Utworzyła kolejną warstwę sporu sądowego, dalszą zwłokę i dodatkowe obciążenie, podczas gdy pierwotne orzeczenie o powrocie pozostawało niewykonane i bez żadnego dalszego skutecznego środka zaradczego. Tak było nadal nawet po pierwszym wyroku ETPCz, mimo że wykonanie tego wyroku znajdowało się pod aktywnym nadzorem Komitetu Ministrów.

Drugie postępowanie jest również w praktyce zablokowane na dwóch poziomach: prawnie, przez odmowę uznania przez sądy rumuńskie hiszpańskiego orzeczenia dotyczącego pieczy, które stanowi jego podstawę; oraz proceduralnie, przez etap poradnictwa, który utknął wskutek nieporozumień, nieskutecznego zawiadamiania i bierności instytucjonalnej, pozostawiając odpowiedzialność ponownie przerzuconą na rodziców zamiast rozstrzygniętą przez organy.

Paradoks polega na tym, że w pierwszym postępowaniu egzekucyjnym ojciec mógł przynajmniej przejść przez formalne etapy egzekucji, zanim proces utknął w nieskutecznych dziennych karach pieniężnych. W drugim postępowaniu, wszczętym po pierwszym wyroku ETPCz, proces zatrzymał się niemal natychmiast na etapie poradnictwa, zanim doszło do jakichkolwiek znaczących działań egzekucyjnych.

Rezultatem jest paradoks prawny: istnieją dwa postępowania egzekucyjne, oba zmierzające do przywrócenia tej samej praktycznej rzeczywistości, a jednak późniejsze postępowanie wydaje się jeszcze bardziej zablokowane niż pierwsze i żadne z nich nie przyniosło skutecznego rezultatu.

Piecza rodzicielska

Hiszpańskie orzeczenie dotyczące pieczy nie powstało w izolacji. Nastąpiło po latach równoległych postępowań rozwodowych i dotyczących pieczy w Hiszpanii i Rumunii.

Postępowania rumuńskie trwały ponad pięć lat, zanim sądy rumuńskie ostatecznie uznały, że nie mają jurysdykcji do rozpoznania sprawy rozwodowej i dotyczącej pieczy. W tym okresie równoległe postępowania hiszpańskie były faktycznie opóźnione, ponieważ matka złożyła pozew jako pierwsza, krótko po wywiezieniu, a sąd hiszpański nie mógł procedować, dopóki sądy rumuńskie nie rozstrzygnęły kwestii jurysdykcji.

Gdy kwestia jurysdykcji została ostatecznie rozstrzygnięta w Rumunii, postępowania hiszpańskie ruszyły naprzód i zakończyły się prawomocnym orzeczeniem dotyczącym pieczy.

W styczniu 2024 r. sąd hiszpański przyznał ojcu wyłączną pieczę, natomiast kontakty matki ograniczył do nadzorowanych widzeń za pośrednictwem służb społecznych.

Orzeczeniu temu towarzyszyły odpowiednie europejskie zaświadczenia mające wspierać transgraniczne uznanie i wykonanie.

W praktyce powinno to było wyjaśnić sytuację prawną.

Zamiast tego otworzyło kolejną ścieżkę egzekucji — i kolejną warstwę konfliktu proceduralnego.

Ponadto uznania hiszpańskiego orzeczenia dotyczącego pieczy odmówiono następnie w Rumunii.

Stworzyło to paradoksalną sytuację:

  • Rumunia przez ponad pięć lat zajmowała się postępowaniami rozwodowymi i dotyczącymi pieczy, tylko po to, by stwierdzić, że nie ma jurysdykcji do ich rozpoznania;
  • postępowania hiszpańskie, faktycznie wstrzymane w tym okresie, doprowadziły później do prawomocnego orzeczenia dotyczącego pieczy przyznającego ojcu wyłączną pieczę;
  • Rumunia była już zaangażowana we wcześniejszą egzekucję orzeczenia o powrocie w trybie konwencji haskiej, która doprowadziła również do pierwszego wyroku ETPCz stwierdzającego naruszenie z powodu niewykonania;
  • mimo to prawomocne hiszpańskie orzeczenie dotyczące pieczy nie zostało uznane ani nie nadano mu praktycznego skutku w Rumunii;
  • odmawiając uznania, sądy rumuńskie potraktowały sprawę jako pozbawioną pilności, odwołując się do całkowitego czasu trwania postępowań hiszpańskich, bez uwzględnienia faktu, że same te postępowania zostały opóźnione przez wcześniejszy rumuński spór jurysdykcyjny, który trwał pięć lat. Sąd hiszpański, w samym orzeczeniu będącym przedmiotem uznania — a więc w orzeczeniu, które powinno było zostać zbadane w całości — wyraźnie odniósł się do przedłużającego się opóźnienia w Rumunii i odmówił dopuszczenia do jakiejkolwiek dalszej zwłoki spowodowanej niezwróceniem dzieci przez matkę, również na potrzeby oceny psychologicznej w Hiszpanii;
  • po odmowie uznania w Rumunii ponownie wszczęto dalsze postępowania związane z pieczą, dodając kolejną warstwę zwłoki do sporu, co do którego sądy rumuńskie wcześniej uznały, że nie mają jurysdykcji do jego rozstrzygnięcia.

W rezultacie orzeczenie wydane w jednym państwie członkowskim UE nie przełożyło się na praktyczną egzekucję w innym. Co gorsza, wydaje się, że między orzeczeniami brak jest spójności: dopuszczane są powtarzające się postępowania w sprawach już rozstrzygniętych, a ta sama pętla jurysdykcyjna, która opóźniła pierwotne rozstrzygnięcie dotyczące pieczy, zdaje się powtarzać.

Kary pieniężne bez egzekucji

Sprawa pokazuje również granice — i paradoks — formalnych kar pieniężnych, gdy nie towarzyszą im skuteczne działania.

Ojciec wielokrotnie wnosił o nałożenie kar za niewykonanie orzeczenia o powrocie, co doprowadziło do wydania siedmiu postanowień o karach na przestrzeni kilku lat.

Nie wynikało to z tego, że kary finansowe były odpowiednim rozwiązaniem albo że mogły realistycznie przywrócić życie rodzinne. Wynikało to z tego, że po wyczerpaniu dostępnych kroków proceduralnych kary pozostawały jedynym formalnym mechanizmem nadal dostępnym w ramach postępowania egzekucyjnego.

Nieskorzystanie z tego mechanizmu mogłoby również narazić ojca na argument, że nie dochodzi aktywnie egzekucji, zwłaszcza w kontekście powtarzających się sprzeciwów wobec egzekucji.

Kary te nie doprowadziły jednak do faktycznego wykonania orzeczenia o powrocie ani do przywrócenia kontaktu między ojcem a dziećmi. Stały się substytutem egzekucji, a nie drogą do egzekucji.

Rezultat był paradoksalny: choć kary były formalnie wymierzone przeciwko matce za niewykonanie obowiązku, dzieci pozostawały fizycznie pod jej opieką i dlatego były pośrednio dotknięte finansowymi skutkami sankcji, które nie przybliżały ich do powrotu, kontaktu ani rozwiązania sprawy — a w praktyce otwarcie obwiniały ojca za wynikającą z tego presję finansową.

Jest to kluczowa część tej historii: jedyny pozostały formalny środek nie wykonał orzeczenia o powrocie, nie przywrócił kontaktu i stworzył skutki, które mogły negatywnie dotknąć dzieci, podczas gdy podstawowe niewykonanie obowiązku pozostawało nierozwiązane. Skomplikowało to również możliwość przyszłego poradnictwa, ponieważ presja finansowa została skojarzona z ojcem, a jedyna linia telefoniczna, przez którą utrzymywano kontakt, została później utracona.

Powtarzanie zamiast eskalacji

Drugie postępowanie egzekucyjne ilustruje szerszą wadę systemu: zamiast eskalacji po latach nieskutecznej egzekucji, proces rozpoczął się od nowa.

Od ojca wymagano przejścia przez kolejną formalną procedurę opartą na tej samej praktycznej rzeczywistości, podczas gdy wcześniejsze niepowodzenie pozostało nierozwiązane.

Nie była to eskalacja. Było to powtórzenie i narastające lekceważenie istniejących prawomocnych orzeczeń.

Rola organów ochrony dzieci

Sprawa rodzi również poważne pytania o rolę organów ochrony dzieci.

Organy nie podjęły odpowiednich działań w celu przywrócenia więzi rodzinnych ani w celu zweryfikowania i usunięcia przyczyn odmowy spotkań z ojcem przez dzieci.

Dochodziło również do sytuacji, w których właściwe organy wchodziły w interakcje z obecnym środowiskiem dzieci bez należytego poinformowania ojca, mimo przysługujących mu praw w zakresie pieczy.

Problem pogłębia niespójna rola organów ochrony dzieci. Na różnych etapach zdawały się one uznawać, że poradnictwo, monitorowanie lub wsparcie są konieczne, podczas gdy później przedstawiały praktyczne lub kompetencyjne powody, dla których nie zapewniono faktycznego wdrożenia takich środków.

W drugim postępowaniu egzekucyjnym niespójność ta stała się częścią samej blokady: proces utknął na etapie poradnictwa wskutek nieporozumień, nieskutecznego zawiadamiania, braku prawidłowego powiadomienia i bierności instytucjonalnej, a odpowiedzialność za wykonanie ponownie przerzucono na skonfliktowanych rodziców zamiast rozstrzygnąć sprawę przez organy.

Jest to ważne, ponieważ w transgranicznej egzekucji spraw rodzinnych problemem nie jest wyłącznie uznanie prawne na papierze.

Problem polega na tym, czy instytucje odpowiedzialne za dzieci, egzekucję i kontakty rodzinne działają w skoordynowany sposób, aby chronić długoterminowe życie rodzinne dzieci. W tej sprawie zaangażowanie organów wielokrotnie nie przełożyło się na praktyczne wsparcie, skuteczny kontakt ani egzekucję.

Hiszpańskie postępowanie karne

Postępowanie karne zostało wszczęte w Hiszpanii krótko po początkowych wydarzeniach.

Postępowanie to pozostaje jednak od lat faktycznie nieaktywne.

Wydaje się, że postępowanie utknęło wokół wniosku sądowego skierowanego do Rumunii: sąd hiszpański wydaje się oczekiwać na odpowiedź na wniosek, który uważa za wysłany, podczas gdy organy rumuńskie wskazywały, że nigdy go nie otrzymały.

Brak jest podstaw, by stwierdzić, że zweryfikowane doręczenie, skuteczne działania następcze lub alternatywna ścieżka współpracy doprowadziły do postępu.

Ta część sprawy ilustruje kolejny aspekt tego samego problemu: gdy komunikacja transgraniczna zawodzi, akta mogą pozostawać formalnie otwarte, stając się jednocześnie praktycznie nieaktywne.

Dostęp do pomocy prawnej w Hiszpanii

Sprawa obejmowała również praktyczne przeszkody w Hiszpanii.

Po utracie kontaktu telefonicznego po hiszpańskim orzeczeniu dotyczącym pieczy ojciec próbował zgłosić sytuację i dochodzić egzekucji za pośrednictwem różnych organów, w tym Guardia Civil, lokalnej policji i sądu dyżurnego.

Sprawa została ostatecznie skierowana z powrotem do pierwotnego postępowania karnego, gdzie postęp ponownie zależał od skutecznej pomocy prawnej i działań proceduralnych.

Na tym etapie ojciec poniósł już finansowy ciężar dochodzenia egzekucji za granicą, jednocześnie broniąc się w powtarzających się postępowaniach wszczynanych w celu zawieszenia lub utrudnienia egzekucji. Niestawiennictwo w tych postępowaniach nie było realistyczną opcją, ponieważ mogłoby dodatkowo osłabić jego pozycję.

Po latach sporów sądowych i utracie stabilnego zatrudnienia ojciec wystąpił o pomoc prawną zarówno w Rumunii, jak i w Hiszpanii. Pomocy prawnej w Rumunii odmówiono, natomiast w Hiszpanii ostatecznie przyznano pomoc prawną z urzędu w postępowaniu karnym.

Dostęp do tej pomocy w Hiszpanii został jednak opóźniony o ponad sześć miesięcy. Pierwotne wyznaczenie nie doprowadziło do skutecznej reprezentacji: po wielokrotnych próbach nawiązania kontaktu ojciec został poinformowany, że wyznaczona osoba nie wykonuje już zawodu adwokata. Następnie zwrócono się o wyznaczenie zastępstwa i dopiero potem nawiązano skuteczną komunikację z prawnikiem z urzędu.

W sprawie rodzinnej wrażliwej na upływ czasu opóźnienia lub przeszkody w dostępie do reprezentacji prawnej powodują dodatkową szkodę proceduralną, zwłaszcza gdy te same akta karne pozostawały już nieaktywne przez lata.

Praktyczne konsekwencje

Praktyczne konsekwencje są poważne.

Pomimo orzeczenia o powrocie, mimo lat działań egzekucyjnych, mimo hiszpańskiego orzeczenia dotyczącego pieczy i mimo postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, żadna rzeczywista relacja rodzic-dziecko nie została przywrócona.

Ojciec został pozbawiony życia rodzinnego na ponad osiem lat wskutek powtarzających się niepowodzeń w wykonywaniu orzeczeń sądowych.

Dzieci również zostały dotknięte skutkami tej sytuacji.

Przed wywiezieniem relacja rodzinna była codzienna, bliska i aktywna. Obejmowała prywatną edukację, podróże międzynarodowe, aktywności kulturalne, wizyty rodzinne i środowisko wielojęzyczne. Dzieci mówiły kilkoma językami, a ich codzienne życie na Majorce było czymś więcej niż zwykłą rutyną rodzinną.

Późniejsza praktyczna rzeczywistość jest całkowicie inna:

  • brak regularnego kontaktu z ojcem;
  • brak kontaktu z dalszą rodziną ze strony ojca;
  • utrata wcześniejszych więzi językowych, przy czym komunikacja odbywa się obecnie po angielsku zamiast po polsku, jak miało to miejsce przed wywiezieniem;
  • jedynie kilka krótkich spotkań dzieci z ojcem w warunkach urzędowych lub nadzorowanych;
  • brak skutecznej komunikacji;
  • brak przywróconej relacji rodzinnej;
  • brak rzeczywistego wykonania orzeczenia dotyczącego pieczy;
  • kary finansowe, które choć formalnie wymierzone w matkę, w praktyce dotknęły dzieci i mogły dodatkowo podważyć możliwość przywrócenia samej relacji.

To jest ludzka konsekwencja nieskutecznej egzekucji.

Szerszy problem

Ta sprawa ilustruje problem strukturalny wewnątrz europejskiej przestrzeni prawnej.

Unia Europejska opiera się na wzajemnym zaufaniu między państwami członkowskimi. Zaufanie to ma sprawiać, że sprawiedliwość transgraniczna działa w praktyce, a nie jedynie jest rozpoznawalna na papierze.

W tej sprawie jednak niemal każda warstwa egzekucji nie doprowadziła do praktycznego rezultatu:

  • orzeczenie o powrocie pozostało niewykonane;
  • postanowienia o karach nie przywróciły kontaktu ani nie zapewniły powrotu;
  • hiszpańskiemu orzeczeniu dotyczącemu pieczy nie nadano praktycznego skutku w Rumunii;
  • zaangażowanie organów ochrony dzieci nie przełożyło się na skuteczne poradnictwo, wsparcie ani przywrócenie kontaktu;
  • postępowanie karne utknęło wokół niezweryfikowanej komunikacji transgranicznej;
  • rodzic pozostawiony w państwie zwykłego pobytu został zmuszony do ponownego rozpoczynania procedur zamiast doprowadzenia do wykonania istniejących orzeczeń;
  • nawet pierwszy wyrok ETPCz nadal nie doprowadził do praktycznego wykonania.

To jest podstawowy problem stojący za Enforcement Within EU.

Problemem nie jest to, czy instrumenty prawne istnieją. Istnieją.

Problem polega na tym, że na każdym poziomie — lokalnym, krajowym, transgranicznym i międzynarodowym — droga od decyzji do egzekucji załamuje się.

Zamiast przynieść rozwiązanie, egzekucja stała się rozdrobniona, powtarzalna, kosztowna finansowo i wyczerpująca emocjonalnie. Każdy nowy krok proceduralny potwierdzał tę samą przeszkodę: decyzje można było uzyskać, ale ich skuteczne urzeczywistnienie pozostawało prawdziwym wyzwaniem.

Wnioski

Po ponad ośmiu latach główne pytanie nie dotyczy już tego, czy sądy wydały orzeczenia.

Wydały.

Pytanie brzmi, czy te orzeczenia cokolwiek znaczą w praktyce, gdy ich wykonanie zależy od rozdrobnionych procedur, biernych instytucji i niezweryfikowanej współpracy między organami dwóch państw członkowskich UE.

Sprawa ta rodzi poważne pytania:

Jaka jest wartość sprawiedliwości transgranicznej wewnątrz Unii Europejskiej, jeśli prawomocne orzeczenia mogą pozostawać niewykonane przez lata, podczas gdy życie rodzinne w tym czasie zanika?

Jak duży ciężar proceduralny, finansowy i emocjonalny można realistycznie nałożyć na rodzica pozostawionego w państwie zwykłego pobytu, od którego oczekuje się zarządzania równoległymi postępowaniami, kosztami prawnymi, krokami egzekucyjnymi, wymogami poradnictwa, podróżami, tłumaczeniami i powtarzającymi się ponownymi uruchomieniami procedur w dwóch państwach członkowskich?

I ile innych dzieci w Europie pozostaje przez lata bez rzeczywistego rozwiązania — nie mogąc uzyskać dokumentów podróży, pozbawione skutecznego wsparcia w przywracaniu kontaktu z rodzicem pozostawionym w państwie zwykłego pobytu, a w niektórych przypadkach negatywnie dotknięte samymi procedurami egzekucyjnymi — mimo życia w Unii opartej na wzajemnym zaufaniu, współpracy sądowej, życiu rodzinnym i prawach człowieka?

Dokumentacja

Artykuł ten opiera się na:

  • orzeczeniach sądowych z Hiszpanii i Rumunii;
  • aktach egzekucyjnych;
  • materiałach dotyczących postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka;
  • publicznie dostępnych wyrokach ETPCz i informacjach proceduralnych;
  • korespondencji proceduralnej i wybranych aktach sprawy.

Dokumenty mogą zostać udostępnione do wglądu na żądanie, z zastrzeżeniem ochrony prywatności i anonimizacji informacji dotyczących małoletnich.